RSS
 

Wojenki, bitwy, wojna

14 sie

Chciałem wczoraj napisać jak zajebiście mi szło… bo przez CAŁY dzień nic nie wziąłem (a plan był 2×10 tabletek)… i wtedy zacząłem pisać post o tym „jak to nie dobrze że tak łatwo mi idzie”… inni ludzie z takim stażem, a nawet mniejszymi dawkami mieli by lanie z każdego otworu ciała… i koniec świata… przez trzy dni w bólu i agonii… mnie znowu nic takiego nie spotkało.

Pomimo zmniejszania dawek SZCZERZE wierzyłem w to że chociaż trochę mi ten nałóg da popalić tak żeby w końcu mi się go odechciało… mam urlop… byłem gotowy na to… żeby cierpieć.
Ktoś pomyśli masochista… ale TAK CHCIAŁBYM ŻEBY MNIE ODSTAWKA ZESZMACIŁA!
np. byłem uzależniony kiedyś od takiej substancji gbl (skuteczny i zdrowszy zamiennik alkoholu, przez co uzależnia dużo szybciej)… przez to że nie ma kaca, i działa lepiej człowiek dużo szybciej popada w nałóg po takim środku, co w ostateczności prowadzi do uzależnienia fizycznego… czyli przy odstawce dużo mocniejsze delirium alkoholowe niż po samym alkoholu. To mi dało tak w dupę że na samą myśl… nawet nie mam o tym myśli… bo to co to ze mną zrobiło na odstawce tego nie da się opisać.

A tak to było źle ale na poziomie takiego słabego kaca po 2 piwach… te odstawienie było na tyle słabe że mnie koło (Uwaga!) 4:30 rano ścięło, w głowie znalazłem więcej plusów na branie… i znowu wziąłem… nawet pisałem tutaj posta o tym jakie to kodeina ma plusy…. masakra jak to potrafi namieszać w głowie. Baaaardzo przed wzięciem trzymała mnie myśl że to już aż ponad CAŁY JEDEN DZIEŃ bez nawet jednej tabletki (brzmi to śmiesznie ale dla mnie to wyczyn!). Co nie zmienia faktu że niestety wziąłem…

Tak trochę smutno i złamałem obietnice. Nie rusza mnie to bo obietnice w nałogu to bajka… ale jak się udaje to jest 3 razy przyjemniej.

Do czego zmierzam?

A no do tego że poprzednio jak odstawiałem to tego typu akcje to było końcowe stadium odstawki… czyli wytrzymany dzień bez brania -> wpadka -> ponad dzień -> wpadka -> dzień i 2/3 -> wpadka (a może świadomy wybór?) -> 2 dni -> wpadka -> 3 -> wpadka ->WOLNOŚĆ

Tak to jest masochizm… bo z każdym wzięciem po zejściu jestem prawie w sytuacji wyjściowej, czyli totalne rozstrojenie i inne odstawienne bajery.

ALE WIERZĘ I CZUJĘ ŻE WCIĄŻ DO PRZODU POMIMO WPADEK i tego że dzisiaj bardzo odczuwam tą wpadkę fizycznie… chociaż to raczej przez to że nie spałem w nocy nawet jednej godziny… to co wziąłem weszło mi tak mocno że bałem się zasnąć… myślałem że się uduszę we śnie, i prawie dostałem ataku paniki.

Więc hmm? kolejna obietnica? próbujemy tak że dzisiaj na noc nie biorę -> jutro cały dzień i całą noc… a potem zobaczę czy będę mieć na tyle silnej woli żeby wytrzymać dłużej… ale cel: cała noc + cały dzień + cała noc bez żadnych tabletek.

Dla ludzi którzy nie wiedzą… zmieniłem trochę taktykę… poprzednio chciałem zejść z 2×20 tabletek na 2×10 tabletek. Ale właśnie wczoraj okazało się że zszedłem do ZERA i nie ma źle więc odpuszczam ten etap 2×10… a przechodzę do tego masochizmu powyżej… Nie ma złotego środka trzeba kombinować na bieżąco, te kombinowanie z jednej strony na pewno jest ściemą mózgu na to żeby pobrać sobie jeszcze trochę więcej… ale z drugiej strony oduczam się powoli nawyku brania przez mniejsze dawki/dłuższe przerwy(jeden z mechanizmów uzależnienia -> w trakcie pisania, niestety w pracy ostatnio miałem bardzo dużo, teraz wolne więc na pewno coś się urodzi ;)

A tak ogólnie to ćwiczę programowanie razem z tymi kursami co kupiłem i to bardzo pomaga ;)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Retrospekcja, Teraźniejszość

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz